Zmiany, zmiany, zmiany…
Marzenia… dziwna rzecz.
Co to w ogóle jest marzenie? Coś do czego dążymy? Nasz cel w życiu? Coś nieosiągalnego, co istnieje tylko w świecie fikcji? Albo tylko myśl, która czasami poprawia nam nastrój w danej chwili… Nie wiem… Za trudne pytanie…
Moim marzeniem było studiowanie informatyki. Studiuję. Następnie zdanie licencjata. Udało się! Potem dostanie się na Uniwersytet Jagielloński. I co? I oto jestem tam. Najdziwniejsze jest to, że powinienem teraz skakać i śpiewać z radości. Niestety tak nie jest. Nie cieszę się swoim szczęściem . Pytanie brzmi dlaczego? Ponieważ przez spełnienie tego marzenia, straciłem inne. Może nie rozsądniejsze, ale na pewno przyjemniejsze i równie ważne.
Ktoś powie: “Nie można mieć wszystkiego”. Może i racja, ale ja się nie poddam! Jestem chytrym chamem, który chce mieć wszystko! Zarówno wymarzone studia, pracę, jak i najwspanialszą dziewczynę na świecie! Jak trzeba będzie to nie będę spał po nocach. Zniszczę sobie wątrobę od napojów energetycznych, ale się nie poddam!
Jedyną nadzieje mam, że decyzje, które podjąłem nie okażą się błędne. Tego bardzo nie chcę!
Aktualizacja (29.09.2010 godzina: 23:20)
Już drugi raz mi się to zdarza, że z powodu wydarzeń, które się zdarzyły w ciągu kilku godzin, aktualizuje swój post. Najbardziej boli, gdy marzenia, które miałby być piękne i cudowne ranią.
