18-19.09.2010 Weekend w Zawoi
W ostatnich dniach dominowała deszczowa pogoda. Nie zrealizowałem swoich planów wakacyjnych zarówno pod względem zawodowym, wypoczynku i jak innym – równie ważnym. Po raz kolejny okazało się, że zakładanie czegokolwiek nie ma najmniejszego sensu. Jeżeli istnieje coś takiego jak los czy przeznaczenie, to cokolwiek nie uczynimy i tak nasze założenia nie pójdą po naszej myśli tylko torem takim jak jest to “zapisane”. Czasami jak zwrócimy uwagę na symbole, znaki, daty to można dostać dreszczy i nie spać przez całą noc zastanawiając się czy jest ktoś u góry kto nad nami czuwa.
Nie wierzę, że to napisałem. Brzmi tak jakbym w to wierzył, co jest nieprawdą. Prawdą jest, że ostatni weekend całkowicie mnie zaskoczył. Pojechałem w miejsce, w które nie planowałem odwiedzić w te wakacje. Pojechałem z osobami, z którymi nie sądziłem, że pojadę. Była świetna pogoda pomimo tego, że nic tego nie zapowiadało. Wydarzyły się rzeczy, o których bym nigdy nie pomyślał, że się zdarzą.
A po powrocie co? Jestem chyba trochę inny. Wcześniej byłem osobą twardo stąpającą po ziemi, która miała jasny plan na przyszłość i wiedziała czego chce. Teraz jestem pełen wątpliwości. Nie jestem pewien, gdzie będę za następne dwa tygodnie, co będę robił i z kim. Nie lubię takiego stanu rzeczy. Lubię kontrolować mój los i moje życie. Gdy to się zmienia to dystansuję się od otoczenia co wcześniej czy później nie wychodzi mi na dobre…
Poniżej zamieszczam zdjęcie z ostatniego weekendu. Pewnie nie trudno zgadnąć gdzie to było zrobione. Sprzęt to tradycyjnie nikon D70s z szkłem 50mm f/1.8 z filtrem polaryzacyjnym Cokina.
Aktualizacja (21.09.2010):
Nie będę się rozpisywał. Piosenka wszystko powie co ja myślę.

